CZĘŚĆ 6
W starożytnym Izraelu ludzie myśleli, że mogą bezkarnie uczestniczyć w pogańskich obrzędach ościennych narodów, aby zjednać sobie ich bogów. Nawet kapłanom wydawało się, że można to czynić podążając drogą JHWH, ale byli w błędzie, gdyż Bóg JHWH, który jest wczoraj, dziś i na wieki taki sam, natychmiast osądził ich głupotę:
Wiele współczesnych przekładów Biblii dowodzi, że przywódcy ewangelicznych kościołów starają się nie używać zwrotu „bojaźń Boża”, stosując w zamian różnorakie pozytywne określenia, aby ludzie nie kojarzyli Boga z zazdrością ani faktem, że Bóg JHWH jest bezkompromisowym sędzią, który nie akceptuje letniości ani koncertów muzycznych, które zadowalają ludzką cielesność. Poniżej podaję tylko dwa przykłady
Psalm 25:14
Psalm 147:11
Zwrot „bojaźń JHWH” nie pasuje do współczesnych metod sprzedaży. To jest nieprzyjemne dla tych, którzy wolą wierzyć, że Bóg jest taki jak oni i myśli jak oni. Nieco lepiej sprzedają się określenia „sprawiedliwy” i „miłosierny”, ale Rick Warren nie używa nawet tych zwrotów, ponieważ przedstawia ludziom kogoś, kto bardziej niż Boga, przypomina uśmiechniętego tatusia, który pozwala swoim dzieciom na wszystko i niczego nie zabrania.
W tym celu posługuje się sparafrazowanymi półprawdami, aby zapewnić czytelnika że:
Słowo Boże zapewnia nas, że Bóg się cieszy, gdy podążamy za Nim i gdy Mu ufamy, ale mówi też, że Bogu jest przykro, gdy widzi nasze głupie decyzje. Jeśli ktoś narodził się na nowo, to też mu jest przykro, gdy widzi, że ktoś nie podąża za Bogiem, tylko za własnymi pożądliwościami. Wtedy należy pokutować (zmienić myślenie), uznać to za zło i zawrócić ze złej drogi.
Nowy Testament pokazuje wiele przykładów tej strony Bożego charakteru, o której większość ludzi chce dzisiaj zapomnieć. Ananiasz i Safira należeli do społeczności, której członkowie dzielili się wszystkim, co posiadali, a Bóg mimo to osądził ich grzech, na który większość ludzi przymknęłaby dzisiaj oczy, ponieważ Ananiasz hojnie wsparł swój zbór. Stało się tak dlatego, bo Boży standard świętości jest o wiele wyższy od tego, do którego przywykli członkowie większości zborów. Ale Bóg nadal pragnie, aby Ciało Chrystusa było nieskazitelnie czyste i nadal nie akceptuje przyjaźni ze światem ani bezbożnych pastorów, którzy wprowadzają świat do zborów i wypaczają Jego cele. Słowo Boże mówi, że ten sąd wyzwolił bojaźń Bożą w ludziach, którzy zaczęli przejawiać dwojakie reakcje; jedni darzyli apostołów poważaniem, a postronni nie ośmielali się do nich przyłączyć. Więc pozostali tylko ci, których powołał Bóg. To nie wygląda jak strategia Kościoła Świadomego Celu.
Rick Warren odłożył bojaźń Bożą na bok i skupia się w swoich książkach tylko na Bożej miłości, nie wspominając nawet słowem o świętości Boga, o Bożym gniewie i Bożym sądzie, kwestionując w ten sposób większość cech Bożej natury. Boży altruizm jest bezwarunkowy, ale każda Boża obietnica już uwarunkowana, ale to zostało w książkach Ricka Warrena całkowicie pominięte. Warren przedstawia obietnice skierowane do odrodzonych ludzi w taki sposób, jakby były skierowane do każdego, kto czyta jego książki, w których nie ma ani jednego słowa o opamiętaniu, o pokucie, ani o miłowaniu Słowa Bożego. Wynika z nich jedynie to, że w oczach Boga wszyscy są fajni i że nic nie trzeba zmieniać, bo Bóg kocha każdego takim, jaki jest.
Poprzez liberalizowanie niezmiennych prawd, Warren wypacza zarówno pojmowanie świętości, jak i Bożych standardów, według których powinien żyć każdy odrodzony chrześcijanin. Cytując ludziom Boże obietnice pozbawione ich uwarunkowań, nie buduje w sercach ludzi prawdziwej wiary, której dowodem jest posłuszeństwo Słowu Bożemu, tylko tworzy w ich umysłach iluzje i złudne nadzieje. Czytelnicy jego książek nie wiedzą, co trzeba robić, aby zbliżyć się do Boga, gdyż odpowiedzi na to pytanie nie ma nawet w części poświęconej dyskusji, w której pytania są tak sformułowane, aby nakierować ludzi na kompromis, którego celem jest odwrócenie ich od prawdy i wtłoczenie im do głowy liberalnego myślenia oraz następujących wytycznych:
Większość pytań, które Rick Warren zadaje podczas debat, skłania uczestników do wypowiadania subiektywnych opinii opartych na odczuciach uczestników, a nie na Biblii. Większość pytań zaczyna się od słów: „Co według ciebie?” i jest formułowana w taki sposób, aby naprowadzały uczestników na odpowiedzi zgodne z ideologią Petera Druckera. Żadne pytania nie odnoszą się do Biblii, ani nie zachęcają do szukania odpowiedzi w Biblii. I bez względu na to, jak Warren przedstawia Boga, to nigdy nie wyciąga biblijnych wniosków, nigdy nie mówi o oddzieleniu od świata ani o cenie podążania za Chrystusem. Skutkiem takich debat jest wspólny wniosek, będący syntezą poglądów kilku niewierzących ludzi i kilku niedojrzałych chrześcijan, aby wszyscy mieli dobre samopoczucie oraz pozytywne nastawienie do Boga i reszty uczestników.
Biblia uczy, że Boże drogi nie są naszymi drogami, bo Bóg jest suwerennym Panem wszechświata i chcąc Go poznać, trzeba napełniać swój umysł Jego Słowem, a nie świecką interpretacją Jego słów lub technikami terapeutycznymi, poprawiającymi ludzkie samopoczucie.
Rick Warren mówi, że przeczytał wszystko, co napisał Peter Drucker, zanim zaczął być popularny termin "ustanowienie autorytetu" i zanim kluczem do sukcesu było szukanie mocnych stron swoich ludzi.
To jest tylko część prawdy. Bóg rzeczywiście przydziela, każdej odrodzonej osobie konkretną rolę w swoim Ciele, ale to nie ma nic wspólnego z naszymi mocnymi stronami, bo Bóg mówi, że Jego moc „przejawia się w ludzkiej słabości” (2Kor 12:9), aby chwałę oddawano Bogu, a nie ludziom. Rick Warren myli naturalne talenty i wyuczone umiejętności z darami Ducha Świętego. Dlatego tak zwane "ankiety do odkrywania darów i powołań", są tylko iluzją, która tworzy złudzenie powołania do służby. W rzeczywistości służą do skrytego kontrolowania ludzkiego potencjału, dlatego w zborze Warrena, każdy nowy członek zostaje zobowiązany do wypełnienia takich ankiet, sięgania po opinie starszych i samodzielnego eksperymentowania, aby odkryć kolejne "dary" i kolejne mocne strony, mimo iż Biblia mówi coś całkowicie innego na temat darów Ducha Świętego i ludzkiego potencjału.
Apostoł Paweł napisał w 1 Liście do Koryntian 12:4-11:
Zwróć uwagę, jak w poniższym stwierdzeniu, Warren miesza prawdę i fałszem:
W działaniu ukierunkowanym na cel, odkrywanie potencjału i rozwój osobisty są częścią ludzkich planów. Nie jest to owoc wiary, ani działania Ducha Świętego. Prawdopodobnie dlatego Warren mówi:
Tego rodzaju poglądowi przeczy wypowiedź apostoła Pawła:
Bóg używa tylko tych, którzy są mu wierni, słabi i skruszeni, bo tylko w takich ludziach przejawia się Boża moc, a nie ludzki potencjał. Nasze talenty są przeciwieństwem darów Ducha Świętego, dlatego każdy sługa Boży musi być całkowicie zależny od Boga, aby mogła się w nim przejawić moc Boga. Dlatego większość Bożych sług, to cisi i nieśmiali ludzie, dla których publiczne wystąpienia bywają problematyczne. Ale gdy Chrystus wypełnia człowieka swoim Duchem, to daje też pewność, że Jego moc jest wystarczająca do wykonania każdego niewykonalnego zadania. To wszystko dzieje się dzięki ponadnaturalnemu działaniu Ducha Świętego. Różne sytuacje wymagają różnych darów i żaden z nich nie odzwierciedla ludzkich zdolności. Bożym planem nie jest edukacja intelektualna, tylko nauka pobożnego życie. Aby posługiwać się Bożymi darami, nie można myśleć jak świat i polegać na sobie, tylko na Bogu, który każdego dnia zapewnia odpowiednie środki.
Ale Rick Warren mówi coś całkowicie przeciwnego:
Powyższy cytat jest kolejną wypaczoną parafrazą Listu do Rzymian 12:3, którego rzeczywisty kontekst brzmi:
Apostoł Paweł nie mówi w tym wersecie, że mamy samodzielnie oceniać, jakie mamy dary i talenty, tylko ostrzega nas przed wyniosłością i pychą (dumą z własnych dokonań); aby nikt nie myślał o sobie więcej niż powinien. To jest bardzo istotne ostrzeżenie w kontekście książek Ricka Warrena, które kładą największy nacisk na poczucie własnej wartości i budowanie ego. To ostrzeżenie jest uzupełnieniem dwóch poprzednich wersetów, w których Paweł pisze:
Jeśli jakiś nieodrodzony wizjoner chce kontrolować plany i działania Ducha Świętego, to znaczy, że też chce być bogiem, aby używać chrześcijan do własnych celów. Gdy do tego posługuje się świeckim modelem zarządzania i stosuje psychologiczne techniki kontroli, to w takiej sytuacji nie ma miejsca na działanie Boga, bo Duch Święty nie może prowadzić człowieka, który realizuje demoniczne cele świeckich organizacji kontrolowanych przez wyznawców ideologii Nowej Ery.
Dowodem niewiary Ricka Warrena w Słowa Boga i w prowadzenie Ducha Świętego są jego zborowe eksperymenty, które zakładają, że człowiek może samodzielnie poznać Boże plany i ocenić Boże cele. Warren pisze o tym w swoim artykule, pt: „Rozwijanie się w służbie innym”:
Z kolei w książce Kościół Świadomy Celu pisze:
Gdy porównasz tradycyjny przekład Biblii z powyższym cytatem i 2 Listem do Koryntian 13:5 z parafrazy The Message, na które powołuje się Warren, to zobaczysz, że przesłanie Warrena całkowicie wypacza to, o czym mówi Słowo Boże. Użyte tam słowa „poddawanie próbie” (2Kor 13:5) i „badanie” (Gal 6:4) nie mają nic wspólnego z odkrywaniem własnego potencjału ani darów duchowych. Te wersety mówią o „poddawanie próbie” swojego serca; czy jest czyste, czy nadal trwamy w wierze i czy nadal chodzimy z Bogiem, oraz o „badaniu”, czy to co robisz nie wynika czasem z zazdrości i chęci rywalizowania (gr. ereis i zeloi / Gal 5:20), które są grzechem i nigdy nie są zgodne z wolą Boga.
Poprzednia część: TECHNOLOGIE UWIELBIENIA CZY SHOW BIZNES
Następna część: JEDNOŚĆ W ZBORZE ŚWIADOMYM CELU
Pobierz całość: PROWADZENI PRZEZ DUCHA CZY ŚWIADOMI CELU
| > KLIKAJĄC NA TEN NAPIS USTAWISZ TEKSTY WG NUMERACJI < | AUTOR |
|---|